Facebook
YouTube
Instagram

HAZEL FINDLAY: ŻYCIE W BLASZANEJ PUSZCE  

 

Hazel Findlay, należąca do międzynarodowego teamu sportowego firmy Black Diamond, jest profesjonalnym wspinaczem, a tym samym spędza w trasie 365 dni w roku – nic więc dziwnego, że udało jej się wypracować najlepsze sposoby na mieszkanie w samochodzie lub vanie. W tym artykule podzieli się ona z nami ciężko wypracowaną wiedzą na temat wygodniejszego życia w drodze.

DSCF3892-2

 

Nie… Musisz spiąć ze sobą niebieski i czerwony przewód!

Machając gorączkowo rękami i intensywnie się w niego wpatrując, starałam się bez skutku wytłumaczyć szwajcarskiemu mechanikowi, że mój samochód nie ma kluczyków i trzeba go odpalać „na kable”. Ta nietypowa metoda odpalania silnika była tylko jednym z wielu dziwactw charakteryzujących mój samochód i z pewnością najmniej kłopotliwym w tamtym akurat momencie, biorąc pod uwagę, że nie widać było silnika spod kłębów białego dymu. Wraz z moim przyjacielem, Maddy’m, utknęliśmy na poboczu górskiej przełęczy, obserwując z rozpaczą agonię mojego pierwszego samochodu – białego  Citroena Saxo Desire. Choć w końcu udało nam się jakoś dojechać tym samochodem z powrotem do Chamonix (gdzie założyliśmy na lato obóz bazowy), biedny pojazd był konający.

 

To było bardzo smutne. Nie tyle z powodu braku pieniędzy na kupno nowego samochodu, a bardziej dlatego, że dla mnie – osoby nie posiadającej własnego mieszkania – ten kawałek metalu był najbardziej zbliżony do czegoś co mogłabym określić jako „dom”. Wystarczyło rozłożyć tylne siedzenia, wcisnąć plecak jako podkładkę pod nogi i już podwójne łóżko było gotowe!

 

Później „awansowałam” na posiadaczkę Forda Transita – średni rozstaw osi i średniej wysokości dach. Wewnątrz był prysznic i kuchenka, więc nic dziwnego, że oryginalny Saxo Desire wydawał się przy nim żartem, jednak odczucie emocjonalne było takie samo: dom na kółkach… własne schronienie… bezpieczna przystań.

 

Od kiedy 5 lat temu zaczęłam wspinać się profesjonalnie, większość czasu żyję w drodze i mieszkam w samochodzie. Zawsze myślę o tym, aby gdzieś osiąść, znaleźć jakieś miejsce, które stanie się znajome, stać się częścią jakiejś społeczności, przebywać w jednym miejscu przez dłużej niż kilka tygodni… Jednak bez względu na to jakbym nie próbowała, wiem, że w ostatecznym rozrachunku dla wielu osób jestem po prostu cyganką. Dla mnie dom może być gdziekolwiek i zawsze zakładam go akurat tam, gdzie w danej chwili przebywam. Posiadanie vana ułatwia taki typ myślenia. Van jest niczym wehikuł czasu: jak budka telefoniczna ze Wspaniałej przygody Billa i Teda czy szafa z Narni. Świat zewnętrzny może należeć do dowolnego zakątka globu – staromodnej Anglii, słonecznej Hiszpanii, alpejskiej przełęczy czy zatłoczonej metropolii – jednak wystarczy zamknąć drzwi busa i wszystko zostaje po staremu… Wciąż jesteś w domu.

 

Pomimo wszelkich romantycznych i praktycznych zalet życia w blaszanej puszcze, występują oczywiście pewne ograniczenia mieszkania w vanie. Przez wszystkie te lata, poprzez próby i błędy oraz dzięki pewnej dozie kreatywności, nauczyłam się kilku sztuczek pozwalających pokonać te drobne niedogodności. Ponieważ nie chciałabym być świadkiem tego, jak ktoś wybiera tradycyjne mieszkanie, zamiast życia w vanie tylko dlatego, że nie lubi mieć przetłuszczonych włosów lub zależy mu na jego ulubionych posiłkach, postanowiłam podzielić się z wami kilkoma praktycznymi poradami na temat życia w vanie.

IMG_4521 (1)

Problem: Brak prysznica / sposoby na mycie się

Rozwiązania:

1: Jeśli masz dużego vana, możesz zamontować prysznic wewnątrz. Może on służyć też jako zbiornik na wodę. Można również podłączyć do zbiornika bojler, dzięki czemu uzyskasz gorącą wodę.

  1. Myj się wewnątrz vana. To dobra opcja kiedy jest zimno na zewnątrz lub kiedy chcesz mieć więcej prywatności. Podgrzej trochę wody w garnku, łap za gąbkę i mydło i bierz się do szorowania. Dywanik na podłodze pomoże zebrać krople wody.
  2. Myj się na zewnątrz vana. To jest lepsza opcja dla osób z mniejszymi vanami, przebywających w ciepłych krajach lub posiadających skłonności ekshibicjonistyczne.

Dodatkowa rada: Po umyciu się warto nałożyć frotowy szlafrok, dzięki czemu będzie ci ciepło i wygodnie podczas wysychania!

  1. Talk doskonale sprawdza się jako suchy szampon do przetłuszczonych włosów. Nawet jeśli nie uda ci się wszystkiego odpowiednio wetrzeć, to zawsze możesz powiedzieć, że to po prostu magnezja po wspinaniu.
  2. Ostatnia deska ratunku: chusteczki dla dzieci! Niestety nie da się nimi dokładnie umyć, a do tego nie są zbyt ekologiczne.
  3. Jeśli naprawdę potrzebujesz solidnego prysznica, znajdziesz go w następujących miejscach: publicznych basenach, kempingach, schroniskach, hotelach, domach znajomych, centrach sportowych (nie tylko wspinaczkowych).

Porada od wyjadaczy: często w centrach sportowych mają darmowe dni dla nowych osób – możesz poładować na siłowni, pobiegać na bieżni, a na koniec wziąć długi, gorący prysznic.
Problem: Wszystko jest nieznajome / obce

Rozwiązania:

  1. Weź się w garść! Nowe miejsca są ekscytujące. Najlepsze sposoby, żebyś nie wymiękał to:
  2. maps.me to świetna aplikacja z mapami offline – posiada ona szereg użytecznych funkcji, takich jak oznaczenia źródeł wody, miejsc parkingowych, tajnych skrótów, ścieżek do biegania (jest lepsza niż mapy Google). A jeśli już poznasz topografię terenu to poczujesz się jak w domu, czyż nie?
  3. Zaprzyjaźnij się z lokalsami – nawet jeśli będzie to oznaczać konieczność dogadania się w obcym języku. Na migi można powiedzieć naprawdę dużo. A przy piwie można powiedzieć jeszcze więcej.
  4. Jeśli sprawy naprawdę zabrną za daleko, zawsze możesz zamknąć drzwi vana i wyobrażać sobie, że jesteś gdzieś indziej!

 

Problem: Gdzie sikać?

Rozwiązania:

  1. Na zewnątrz, w krzakach. Pamiętaj tylko żeby przestrzegać zasady 10-metrowej odległości.
  2. W miastach i wioskach możliwości znalezienia odpowiednich krzaków są ograniczone. Dlatego posiadam specjalny „pojemnik na mocz”, którego mogę używać wewnątrz vana – później wylewam siki w krzaki lub do studzienki kanalizacyjnej (lepiej zrobić to wcześniej niż później, gdyż konsekwencje zwlekania mogą być bardzo nieprzyjemne!) i myję ten „nocnik”. Nie mam żadnych przekonywujących argumentów przeciwko temu, że cały ten proces jest obrzydliwy. Może z wyjątkiem tego, że ludzie z epoki wiktoriańskiej robili to codziennie, trzymając nocniki pod łóżkiem. Jednak muszę przyznać, że ta metoda okazała się niezwykle przydatna w moim życiu. Pomyśl tylko o tych wszystkich godzinach, które zmarnowałeś szukając odpowiedniego miejsca na ulżenie fizjologii!

 

Problem: Zapobieganie włamaniu do vana

Rozwiązanie:

Pomijając sprawy oczywiste (nie parkuj w podejrzanych dzielnicach, zamykaj drzwi, nie zostawiaj cennych przedmiotów na widoku), warto również postarać się o to by twój van wyglądał jak najbardziej incognito. Dobrze jak van nie posiada z zewnątrz żadnych oznak, że ktoś w nim mieszka. Co więcej, często zostawiam na przednim siedzeniu kamizelkę odblaskową, tak aby van wyglądał na pojazd robotniczy.

 

Problem: Smaczne gotowanie

Rozwiązanie:

Zalecam zamontowanie w vanie kuchenki, jednak zdaję sobie sprawę, że nie da się tego zrobić we wszystkich camperach. Polecam też kupno dwóch rzeczy: urządzenia zwanego Smooth Chopper oraz szybkowaru.

hazel.2315.bwedit

I proszę, wszystkie problemy rozwiązane! Vany nie są tylko do używania od święta – vany są na całe życie.

Hazel Findlay