Facebook
YouTube
Instagram

Jan Kuczera – o wspinaniu i szkoleniu słów kilka

Wspinanie

Tak naprawdę nigdy nie planowałem zostać instruktorem wspinania. Wyszło to jakoś naturalnie
i w pewnym momencie stwierdziłem, że jedyną rzeczą, na której bardzo dobrze się znam jest po prostu wspinanie. Wspinałem się dużo: skały, góry latem i zimą, w Europie i Azji. Górnolotnie można stwierdzić, że wspinanie było nie tylko drogą, którą podążałem, ale również obsesją. Oczywiście miałem obawy, czy łączenie pasji z pracą wyjdzie mi na zdrowie. Stwierdziłem,
że spróbuję, tym bardziej, że moja mama była poważaną nauczycielką, więc liczyłem, że szkolenie mam we krwi 🙂

profilowe

Początki

„Aby być dobrym instruktorem nie wystarczy być dobrym wspinaczem”. Nie raz starsi instruktorzy kierowali to stwierdzenie do młodych wilków i trzeba przyznać, że jest w nim wiele prawdy. Pojąłem to dość szybko, ponieważ odbyłem nadprogramową ilość staży. Na początku w skałach m.in. u moich instruktorskich guru Jarka Cabana i Jarka Liwacza, a później już w górach.

Dowiedziałem się tam, że metodyka nauczania i cierpliwość do kursantów, to elementy, nad którymi trzeba pracować najbardziej. Na szczęście jedno jak i drugie można wypracować, ale trzeba tak naprawdę tego chcieć. Z cierpliwością wiem, że bywa różnie, szczególnie w trudnych, ryzykownych sytuacjach. Uświadomienie sobie, że świętym prawem kursanta jest mylić się
i popełniać błędy do ostatniego dnia trwania kursu, zdecydowanie pomaga w byciu cierpliwym.

Na równi z kompetencją instruktorów, istotne jest zadbanie o zdrową atmosferę na kursie. W końcu osoby szkolące się, poza sporą dawką wiedzy, chciały by także miło spędzić czas.

Ryzyko

Podczas szkoleń wspinaczkowych w skałach, a przede wszystkim w górach latem i zimą, nie da się uniknąć całkowicie ryzyka – można je minimalizować. Szkolenie wspinaczkowe to nie przewodnictwo, gdzie ja prowadzę, a klient wspina się za mną. Tutaj kursanci wspinają się naprawdę, więc grożą im odpadnięcia i konsekwencje z tym związane. Rolą instruktora jest dopasowanie trudność drogi do umiejętności kursanta oraz czuwanie nad jego bezpieczeństwem na tyle, na ile jest to możliwe.

Bardzo istotnym jest, aby do każdej osoby podchodzić indywidualnie i odpowiednio stopniować poziom trudności w trakcie trwania kursu. Oczy trzeba mieć dookoła głowy i przewidywać kiedy kursant może popełnić poważny w skutkach błąd. Z drugiej jednak strony kursanci z każdym dniem szkolenia powinni odczuwać coraz mniejszą obecność instruktora. Są to oczywiście pozory, ważne jednak w procesie nauczania – pomagają się usamodzielnić, poczuć odpowiedzialność i pewność swoich decyzji.

Z turystami w drodze na Świnicę

Ludzie

Na kursach pojawiają się różni ludzie, dlatego każdy kurs jest inny. Są osoby, którym wiedza przychodzi łatwo, ale są też takie, przy których trzeba się sporo natrudzić.

Wydaje mi się, że największą zaletą tej pracy jest właśnie różny typ ludzi, ponieważ sprawiają oni, że ta praca jest bardzo interesująca.

Misja

Moim instruktorskim obowiązkiem jest przygotowanie kursantów do bezpiecznego działania
w skałach, górach latem lub zimą. Bez względu na to, czy jest to osoba wymagająca szlifów
w ramach programu Polski Himalaizm Zimowy/Wysokogórski, Grupy Młodzieżowej Polskiego Związku Alpinizmu czy turysta. Najważniejsza dla mnie jest świadomość, że w ciągu tych kilku dni jakie poświęciłem szkoleniu, wykonałem dobrze swoją robotę. Celem jest zawsze bezpieczeństwo w dalszej, samodzielnej karierze górskiej.

Wydaje mi się, że od kursantów należy wiele oczekiwać i stawiać przed nimi ambitne cele. Trzeba jednak  pamiętać o tym, że muszą być one osiągalne, ponieważ nietrudno przeholować i zniechęcić do wspinania. Z drugiej strony zbyt niskie stawianie poprzeczki sprawi, że nie pokarzą na co naprawdę ich stać.

Szkolenie polarników

Rozwój

W tym zawodzie możliwość rozwoju jest nieograniczona, natomiast sama praca jeśli się nią dobrze pokieruje, nie będzie nużąca. Tak naprawdę ograniczają mnie jedynie czas i kontuzje, z którymi od czasu do czasu się borykam.

Dla mnie najważniejsze w tym całym działaniu, jest dalsze aktywne wspinanie dla własnej satysfakcji. Dlaczego? Dlatego, że to wspinanie było od początku i jest nadal istotą samego szkolenia. Jeśli przestanę się wspinać dla siebie, to chyba po prostu przestanę szkolić.

Jan Kuczera

Instruktor Taternictwa Polskiego Związku Alpinizmu

Instruktor Wspinaczki Wysokogórskiej

Szef szkoły wspinania HardRock