Hazel Findlay, wspinająca się zawodowo Brytyjka wspierana przez markę Black Diamond, dąży do uchwycenia nieuchwytnego – a mianowicie uczucia, które pozwala nam płynąć, wznosić się czy po prostu „być na fali” – tzw. flow we wspinaniu. Jej poszukiwania doprowadziły ją do Camerona Norsworthy – guru w sztuce poszukiwania flow. W drugiej odsłonie serii treningów psychologicznych dla wspinaczy, Findlay w rozmowie z Cameronem próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie czym jest flow i jak go wykorzystać, aby poprawić technikę naszej wspinaczki.

 „Jedno z moich wspomnień związanych z flow dotyczy wspinaczki w Yosemite w 2012 roku, kiedy wraz z moim przyjacielem byliśmy u podstawy El Capitan o godz. 2 nad ranem, aby rozpocząć 12-wyciągową drogę zwaną Muir Wall. Byłem zdenerwowany i pełen wątpliwości. Przez ostatnie kilka tygodni wspinałem się niespokojnie i sztywno. To było zanim naprawdę zacząłem myśleć o treningu umysłowym. Odwróciłem się do partnera i całkowicie pewny siebie przyznałem, że straciłem mój flow. Po prostu przyjąłem to jako nieszczęsną prawdę i wówczas podjąłem decyzję o jego poszukiwaniu” – wspomina Cameron.

Art: Tessa Lyons

Czym jest flow?

Za dużo myślę. O wszystkim. I to właśnie zbyt intensywne myślenie o wspinaczce doprowadziło mnie do Camerona Norsworthy, eksperta w kwestiach treningu mentalnego i wypracowywania flow w dziedzinie wspinaczki. Cameron pracuje aktualnie nad doktoratem, pokazując jak znaleźć flow w ponad 20 dziedzinach sportowych, szkoląc zarówno 9-letnie dzieci, jak i mistrzów świata. Najciekawszym aspektem jego coachingu jest uświadamianie sportowców, w jaki sposób doświadczanie flow staje się cenniejsze niż stawanie na podium. Wybierając flow zbliżamy się do naszego celu, a ponadto mamy więcej zabawy, z tego co robimy.

fot. Ben Moon

HAZEL: Jak zaczęła się Twoja historia z treningiem flow?

CAMERON: W przeszłości często grałem w tenisa i to właśnie w tym sporcie próbowałem odnaleźć momenty „bycia na fali”. Później niestety doznałem kontuzji i zarzuciłem tenis, szukając innych doświadczeń. Kiedy będąc w Peru wędrowałem w górach z lekką już chorobą wysokościową, pochłonął mnie widok jednego ulicznego grajka, który z harmonijką w ustach, z pasją i kreatywnością doświadczał uczucia flow. Ta chwila uświadomiła mi, że w każdej działalności jest miejsce na emocje i fascynacje, a chwila w której się zaangażujemy pozwoli nam wykonywać zadania w najlepszym możliwym wydaniu.

H: Jaka jest twoja preferowana definicja flow?

C: Pojęcie to jest często źle interpretowane. Ja sam zobrazowałbym je w ten sposób: flow jest to optymalny stan umysłowy, w którym nasze umiejętności odpowiadają wyzwaniom jakie podejmujemy, zaś my sami angażujemy się w daną aktywność do tego stopnia, że tracimy samoświadomość i poczucie czasu.

fot. Ben Moon

H: Czy możesz przełożyć tą definicję na przykłady z życia codziennego?

C: Słowo flow jest dość powszechne dla większości ludzi w tym sensie, że każdy z nas słyszał tą nazwę. Niektórzy utożsamiają ją z byciem „na fali”, inni zaś z byciem nieprzytomnym. Kiedy jednak przyjrzę się moim doświadczeniom, wspólnym elementem flow jest sytuacja, kiedy wychodzę z tego, co robię, i nagle jestem zaskoczony tym, co właśnie się stało. To prawie jak instynktowna odpowiedź. Nagle jesteś zaskoczony i mówisz „Wow ! Jak to się stało? Nawet o tym nie myślałem”.

H: Kiedy zdałeś sobie sprawę, ze możesz być coachem poszukiwania flow?

C: Pomysł ten narodził się z mojego uczucia niezadowolenia, kiedy uświadomiłem sobie, że podczas gry w tenisa brakuje mi tych małych magicznych momentów bycia „na fali”, a nie ciągłych podróży czy trofeów. Zacząłem skupiać się na uczuciu flow i postanowiłem spróbować go odnaleźć. Kiedy nagle zaczął pojawiać się coraz częściej w moim życiu, zacząłem używać go jako filozofii i zasady coachingu. Zauważyłem, w jaki sposób nasze skupienie na zaangażowaniu i przeżywaniu doświadczeń wpływa na naszą wzrastającą motywację oraz malejący niepokój.

fot. Colette McInerney

H: Jakie są efekty takiego coachingu, w szczególności wśród wspinaczy?

C: Niedawno przeprowadziłem badania na czterech elitarnych wspinaczach górskich. Udzieliliśmy bardzo podstawowego treningu flow, uwzględniając poziom wykształcenia oraz niektóre umiejętności psychologiczne skupione priorytetowo na uczuciu flow. Współczynniki samokrytyki wzrosły o 34%, zaś obiektywna wydajność wspinaczy wzrosła o 62%. Dodatkowo zauważyliśmy, że sportowcy, którzy stawiali sobie przeżywanie aktywności jako główny cel, bardziej cieszyli się z doświadczenia.

H: W jaki sposób kierować flow jako priorytet?

C: Trening pojęcia flow różni się od innych treningów wydajnościowych czy psychologii sportowych tym, że znajdywanie flow staje się  celem samym w sobie, zastępując wszelkie inne dążenia. W dziedzinie wspinaczki, kiedy zaczynamy wspinać się na dany cel, nie wspinajmy się na szczyt, a  doświadczajmy tej aktywności. Większość sportowców skupia uwagę wyłącznie na wynikach swoich osiągnięć, powtarzając sobie często „Muszę to osiągnąć, nie mogę tego zepsuć. Co się stanie, jeśli tego nie osiągnę?”. Takie myślenie często odwraca nasze pierwotne cele i wywołuje presję oraz strach. Co natomiast dzieje się pod wpływem strachu? Pewna jego dawka jest dobra, choć poprzez jej nadmiar stajemy się słabsi, pełni negatywnych emocji i niezdolni do zrelaksowania się. Co więcej, jeśli nasza koncentracja i energia jest w całości skierowana na wykonanie zadania końcowego, szybko się z niej wyczerpujemy. Jeśli chcemy osiągać wysokie wyniki, ale tym samym unikać lęku i stresu, to flow jest oczywistym alternatywnym punktem skupienia. Dlaczego? Ponieważ jest to stan, w którym osiągamy  nasze największe sukcesy. Badania wskazują, że kluczem do zwycięstwa jest koncentracja na zadaniu oraz procesie, które prowadzą do lepszych wyników, nie zaś na samym wyniku czy naszym ego.

fot. Simon Carter

H: Co jeszcze może pomóc wspinaczom odnaleźć stan flow?

C: Po pierwsze zacznijmy od rozgrzewki myśli – warto przypomnieć sobie ostatni moment kiedy doświadczaliśmy flow, tzn. kiedy nasze wspinanie było płynne, nasze ruchy lepsze niż przeciętnie, a wszystko wydawało się łatwe i dokładnie takie jak chcieliśmy. Zapamiętajmy tą chwilę i podczas kolejnego wspinania przenieśmy to doświadczenie z powrotem do akcji. Flow to nic innego jak przywracanie skojarzeń czy emocji, odgrywanie tych samym myśli i doświadczeń z przeszłości. Takie skupienie pomaga nam zapanować nad naszym umysłem i ciałem, aby następnie znaleźć flow w tym co robimy. To, jak bardzo trenujemy nasze ręce i palce nie będzie miało znaczenia, jeśli nasza uwaga nie skupia się na następnym ruchu. Wszystko wówczas idzie na marne. Kluczem do sukcesu jest koncentracja i stan psychiczny.

H: Dziękuję Cameron !

źródło: www.blackdiamondequipment.com

Write A Comment