Facebook
YouTube
Instagram

Praca w raju

Charles-Antoine Descotis to 50-letni francuz, pomysłodawca, założyciel i twórca hamaków campingowych marki  Ticket To The Moon. Firma powstała na Bali w 1996 roku.

Charles-Antoine przez kilka lat kursował między Indiami a Tajlandią, aż w końcu w 1996 r. postanowił zrobić sobie krótki przystanek na Bali. Przystanek okazał się nieco dłuższy, niż początkowo zakładano. Charles pozostał na Bali już na zawsze. To właśnie tam założył od podstaw firmę produkującą hamaki. Firmę, w której obecnie pracuje około 160 osób. Hamaki są dostępne w niemal 40 krajach na świecie, a marka Ticket To The Moon jest absolutnym liderem w swojej dziedzinie! Po kilku latach istnienia Charles-Antoine założył także fundację: Ticket To The Moon Foundation.

Family portrait

Można stwierdzić, że produkty Ticket To The Moon są wytwarzane w stanie utopii, ale korzysta z nich każdy i wszędzie. Głównym rynkiem zbytu jest Europa, jednak Stany Zjednoczone, mimo że są znacznie trudniejszym rynkiem, również zaprzyjaźniły się z TTTM. „Konkurencja nie pozostawiła nam zbyt wiele miejsca. Ponadto Amerykanie nie chcą współpracować z markami pochodzącymi z innych kontynentów, zwłaszcza z firmami zarządzanymi przez Francuzów… Kupili od nas kilka hamaków. Doskonale zapoznali się z naszym produktem. Zanim zdążyliśmy rozpocząć ofensywne działania marketingowe, oni byli już w trakcie produkowania tańszego zamiennika. Ja nie mogę prawnie opatentować hamaków TTTM, aby chronić je przed tańszymi odpowiednikami. Bez wsparcia ze strony Francji i przy ograniczonych zasobach finansowych rozwój mojej firmy byłby niemożliwy.” Jednak nawet z tak małymi udziałami w amerykańskim rynku, firma w chwili obecnej ma roczny dochód sięgający 2 mln dolarów.

Ticket To The Moon jest w 100% lokalnym produktem. Fabryka znajduje się na Bali, zatrudnia ponad 160 pracowników na pełny etat „w optymalnych warunkach pracy” – podkreśla Charles-Antoine.

Od 20 lat firma odnotowuje wzrost udziałów w rynku, zwiększając swoje roczne obroty stale o ok. 25-30%. Produkt spotyka się z istnym szaleństwem. „My odpowiedzieliśmy tylko na potrzeby społeczeństwa, jednak były one tak duże, że nie mamy potrzeby poszukiwać w chwili obecnej klientów na innych rynkach” mówi Charles-Antoine.

_MG_4792

Charles-Antoine wraca do Europy każdego lata, jednak jak sam twierdzi, to właśnie na Bali jest „jego dom, praca, rodzina, najbliżsi, życie”. Wyspa szybko go zaadoptowała, z wzajemnością z jego strony.

Pytanie: Z Francji na Bali, skąd wziął się pomysł stworzenia hamaków z powłoką spadochronową ?

Charles-Antoine: Od dzieciństwa głęboko interesowałem się hamakami. W Indiach zacząłem produkować hamaki z poliestru, ale szybko doszedłem do wniosku, że nie jest to idealny materiał. Produkcję hamaków w Indiach traktowałem bardziej jak swoją pasję, dopiero na Bali miałem możliwość rozwinięcia dochodowego biznesu.

P: Prowadzisz firmę w bardzo etyczny sposób oraz podchodząc do personelu, tak jak robi się to na zachodzie. Dlaczego jest to tak ważna kwestia dla Ciebie?

CA: To zasady, których nauczyłem się we Francji, gdzie dorastałem. Staram się to w jak największym stopniu wykorzystywać w swoim biznesie! Moim zdaniem wartości społeczne we Francji są bardzo cenione i chcę odtwarzać ten model w jak największym stopniu w moim biznesie w Indonezji. Moi pracownicy bardzo to doceniają. W firmie rozwijają się unikalne więzi społeczne. Nie sprzedaję hamaków tylko po to, aby zarabiać pieniądze. Zawsze chciałem robić wszystko zgodnie z moimi wartościami moralnymi i etycznymi. Teraz tak właśnie działam. Dobre warunki pracy nie są oczywiste dla wszystkich firm w Indonezji,  ale ja nie chciałem przystosowywać się do zasad pracy panujących w Indonezji. Wydaje mi się, że zasady panujące u mnie w firmie są korzystne zarówno dla pracowników, jak i dla mnie.

P: Niektórzy pracownicy są z Tobą od początku istnienia firmy.

CA: Prawie wszyscy pracownicy, którzy zaczynali pracować w firmie wraz z początkiem jej istnienia, pracują tu do teraz. Nikt nigdy nie został stąd zwolniony, nawet kiedy firma miała problemy. Kiedyś zaprosiłem do nas czarodzieja (jest to powszechna praktyka w kulturze indonezyjskiej), który miał za zadanie wyeliminować wszystkie złe moce z naszej firmy. Następnego dnia na moim biurku znalazły się trzy wypowiedzenia.

P: W 2009 zdecydowałeś się założyć fundację. Co Cię do tego skłoniło?

CA: Początkowo hamaki spadochronowe były produkowane tylko dla mnie i moich znajomych, aby ułatwić nam podróże. Przez lata Ticket To The Moon przekształciło się w prawdziwe przedsiębiorstwo ze stale rosnącymi dochodami. Chciałem więc nadać sens temu rozwojowi, nie zadowalało mnie jedynie zarabianie coraz większych pieniędzy. Postanowiłem w pewnym sensie zwrócić to, co zostało mi wcześniej zaoferowane. Kocham Indonezję, kocham Sumbę! Są to miejsca, które mają realne potrzeby, a motywacją jest dla mnie to, że z małym budżetem i przy wzajemnej współpracy, można osiągnąć tam wielkie rzeczy!

P: Twoja fundacja wspiera plemię Kodi na wyspie Sumba, jakie ma to znaczenie dla Ciebie?

CA: Sumba jest piękną, dużą wyspą. Jest niemal dwa razy większa niż Bali, jednak jest kompletnie zapomniana turystycznie i ekonomicznie: nie ma tam żadnych szlaków handlowych, a plemiona mieszkające tam, nie zmieniły swojego trybu życia od tysięcy lat! Ponadto plemię Kodi jest najbardziej dzikim plemieniem zamieszkującym wyspę. Jestem pewien, że byłem pierwszą osobą z Zachodu, która spotkała się z nimi, chciała pomóc dzieciom poprzez dostarczenie witamin, moskitier, prowadzenie projekcji o malarii, czy wdrożenie systemu umożliwiającego dostęp do wody. Czy pomoc humanitarna Indonezji ma dla mnie sens? Nie zadaję sobie takich pytań odkąd mam na to pieniądze! Wszystko wtedy staje się łatwiejsze!

P: Wydawać by się mogło, że siła Sumby ciągle rośnie. Nie jest ona już anonimową wyspą. Nie boisz się, że pewnego dnia turystyka oszpeci tę wyspę?

CA: Staram się jak najbardziej unikać turystyki. Sumba jest jedną z nielicznych wysp chrześcijańskich. Dzięki temu jest to miejsce atrakcyjne dla zagranicznych inwestorów, ale nie jest jeszcze gotowe na przyjęcie turystów. Mam nadzieję, że pozostanie tak jeszcze przez długie lata, gdyż turystyka może działać destrukcyjnie, kiedy jest źle zarządzana.

P: Jak widzisz przyszłość? Jakie są perspektywy rozwoju i ewolucji twoim zdaniem?

CA: Możliwości rozwoju są ogromne. Rynek outdoorowo – wypoczynkowy wciąż się rozwija. Hamaki spadochronowe są świetną alternatywą dla dotychczasowych akcesoriów campingowych: są lżejsze, łatwiejsze w obsłudze i bardziej przyjazne dla środowiska. To właśnie zrewolucjonizowało rynek! Nasz sukces zawdzięczamy również panującemu obecnie kryzysowi finansowemu na świecie. Ludzie coraz częściej rezygnują z noclegów w hotelach czy domkach, głównie ze względów finansowych, ale nie tylko. Próbują również nawiązać bliski kontakt z naturą, szukają spokoju i prostoty, a przede wszystkim chcą odpocząć od życia codziennego w zgiełku miasta.

© Sebastian Wahlhuetter Photography | www.walhuetter.net | sebastian@wahlhuetter.net | www.walhuetter.net
© Sebastian Wahlhuetter Photography | www.walhuetter.net | sebastian@wahlhuetter.net | www.walhuetter.net