W minionym, 2016 roku działo się dla mnie naprawdę sporo. Były zarówno wzloty, jak i upadki, ale na szczęście to te pierwsze zdominowały moje wspinanie. Sezon toczy się dla mnie non stop i ciężko pierwszy dzień stycznia określić jego początkiem. Jest to jednak niewątpliwie początek nowego roku i tego dnia zdecydowanie nie przespałem. Klasycznie jeszcze kilka dni przed Sylwestrem wybrałem się do Słoweńskiego Ospu, gdzie dokładnie w Nowy Rok udało mi się wpiąć do łańcucha 35-metrowego 8b+ – Kaj Ti Je Deklica. Dobry prognostyk na dalszą część roku.

Sylwestrowy Osp, fot. K. Boczyński
Sylwestrowy Osp, fot. K. Boczyński

Niedługo po powrocie z Ospu wystartowałem w największych polskich zawodach bulderowych – Bloco Masters, gdzie udało mi się załapać do pierwszej dwudziestki, co przy mocno międzynarodowej stawce uznaję za całkiem zadowalający wynik. Panel panelem, ale w końcu mamy zimę, czyli sezon na kamienie! Jako przygotowanie pod zbliżający się wyjazd do Fontainebleau przechodzę ciężkowicki klasyk za 7C+ – Odyseję Dotyku. Rodzimy piaskowiec ewidentnie przełożył się na Bleau, gdzie podczas tygodniowego wspinania pokonuję 5x7C+ i 3x7C. Plan zrealizowany!

Big Golden 7C+, fot. G. Gawryszewski
Big Golden 7C+, fot. G. Gawryszewski

Wiosna to jeszcze szybki start w Pucharze Polski w Bulderingu we Wrocławiu, pierwsze powtórzenie Królowej Południa VI.6+ na Okienniku i majówkowy wyjazd na Frankenjurę. Wyjazd dość krótki, ale obfitujący w sporo średnio-trudnych linii, na czele z Planem B za 8b.

Plan B, fot. M. Ostrowski
Plan B, fot. M. Ostrowski

Specyficzne chwyty na Franken przełożyły się niestety na poważne przeciążenie palca, które niedługo później próbowałem podleczyć wyjazdem do magicznego i legendarnego czeskiego rejonu – Labaka. Jak powszechnie wiadomo wyceny w Labaku nie mają żadnego przełożenia na „normalne” wyceny, więc napiszę jedynie, że pokonanie dwóch IXc OS i Xa RP uznaję za osobisty sukces. Szczególnie, że panowały straszne upały!

Wspin w Labaku, , fot. K. Boczyński
Wspin w Labaku, , fot. K. Boczyński

Labak nie wywołał cudownego ozdrowienia, więc dopiero 3 tyg. później melduję się na topie mega wymagającej, świeżej linii Jastrzębnika – Mroczne Widmo za VI.6/6+, autorstwa Waldka Podhajnego.

Rozgrzewka w Rodellar
Rozgrzewka w Rodellar

W końcu przyszło lato i klasycznie miesiąc w Rodellar. Pogoda dopisuje pod koniec sierpnia wracam ze sporym koszykiem przejść na czele z Floridą 8c (pierwsze 8c na weście!!!), Ixeią 8b+ i dwiema 8a OS.

Fumar Perjudica, fot. M. Ostrowski
Fumar Perjudica, fot. M. Ostrowski

Wrzesień to okres odbudowywania utraconej w Hiszpanii siły, zakończony sukcesem na Fumarze (Fumar Perjudica VI.7). Miały być dwie VI.7 w ten sam weekend, a niestety skończyło się na jednym i kontuzji :(. Nie pomógł nawet rehabilitacyjny, urodzinowy wyjazd do greckiego Leonidio i w listopadzie zmuszony byłem odpuścić treningi na 2tygodnie, a ostre wspinanie na sporo dłużej.  Zgodnie z zasadą „co cię nie zabije to cię wzmocni” rozpocząłem więc intensywną rehabilitację i zabiegi fizykoterapii. Efekt? Pisząc te słowa jestem już po grudniowym starcie w Pucharze Polski w Bulderingu  i bardzo udanym sylwestrowym wyjeździe do Ospu. Kontuzjowany palec zdaje się szybko wracać do zdrowia, a ja po całkiem udanym 2016 roku już planuję kolejne, coraz trudniejsze cele na obecny, 2017!

Stefan Madej

Comments are closed.