Za dnia ta sama ścieżka wygląda zupełnie inaczej niż po zmroku.
Oczywiste, ale też nie do końca.
W górach czołówka może przez cały dzień leżeć na dnie plecaka i wydawać się zupełnie niepotrzebna.
Wychodzisz przed świtem, żeby zobaczyć wschód słońca wśród górskich szczytów.
Droga Cię ponosi i zamiast dotrzeć do schroniska lub samochodu przed zachodem, docierasz tam dopiero długo po nim.
Prognoza zapowiadała czyste niebo, a zamiast tego deszcz zacina w twarz i widać mniej niż niewiele.
Wtedy szybko okazuje się, że czołówka nie jest tylko gadżetem „na wszelki wypadek”. Liczy się nie tylko moc światła, ale też czas pracy, wygoda obsługi i to, jak zachowuje się w warunkach, w których naprawdę jest nierzadko niezbędna.
Czołówki Black Diamond w sezonie F26 otrzymały nie małe odświeżenie. Wśród nich znalazły się rozwiązania przeznaczone zarówno do wymagających aktywności, jak i trekkingu czy biwakowania.
W tym artykule znajdziecie krótki przegląd każdej z nich oraz zestawienie „w pigułce”.
fot. Christian Adam
3000 lumenów na czole?!
Najmocniejszym modelem w kolekcji jest Megawatt. Oferuje maksymalnie 3000 lumenów, a przy pełnej mocy może działać do czterech godzin. Wbudowany wyświetlacz pokazuje pozostały czas pracy, więc łatwiej kontrolować zużycie energii podczas wyjścia.
Black Diamond zastosował też bezprzewodowy pilot, który można zamocować między innymi na kijku, pasku plecaka czy kierownicy rowera. Pozwala zmieniać ustawienia bez sięgania do samej czołówki. Przy szybkiej jeździe na nartach czy poruszaniu się po wymagającym terenie takie rozwiązanie jest zwyczajnie wygodniejsze oraz bezpieczniejsze.
Czołówka Megawatt – Black Diamond
Storm+ – więcej światła proszę
Storm+ to bardziej uniwersalna propozycja. Model oferuje 750 lumenów, czyli o 50% więcej niż poprzednia generacja.
Black Diamond postawił tutaj na rozwiązania przydatne w bardziej codziennym użytkowaniu, ale nie tylko. Duże przyciski ułatwiają obsługę w rękawiczkach, a pamięć ostatniego trybu pozwala szybko wrócić do wybranego ustawienia.
Jeśli jednak przypadła Wam do gustu poprzednia wersja, mamy dobrą wiadomość – klasyczny Storm nadal zostaje z nami, choć w lekko odświeżonej wersji!
Czołówka Storm+ – Black Diamond
Nie tylko w wysokie góry
Nowa kolekcja obejmuje także modele przeznaczone do mniej wymagających aktywności.
Cosmo i Spot korzystają z systemu Dual-Fuel, dzięki któremu można zasilać je przez USB-C lub standardowe baterie AAA. To szczególnie praktyczne podczas wyjazdów, kiedy nie zawsze mamy możliwość naładowania akumulatora.
Czołówka Cosmo – Black Diamond
Czołówka Spot – Black Diamond
Kolekcję uzupełnia Stella-R. Kolorowe tryby i światło ambientowe sprawiają, że sprawdzi się podczas biwakowania, przygotowywania kolacji czy wieczoru spędzanego przy namiocie.


Czołówka Stella-R – Black Diamond
Czołówki Black Diamond w pigułce
| Model | Najlepsze zastosowanie | Najważniejsze cechy |
| Megawatt | Wymagający teren, freeride, szybka jazda | 3000 lm, pilot bezprzewodowy, wyświetlacz |
| Storm+ | Alpinizm, długie wyjścia, wymagające warunki | 750 lm, 114 g, duże przyciski |
| Storm | Uniwersalne wyjścia w górach | Lżejsza wersja Storm+ |
| Spot | Trekking, bieganie, codzienny outdoor | 450 lm, USB-C / AAA |
| Cosmo | Trekking, biwakowanie | 350 lm, USB-C / AAA |
| Stella-R | Biwakowanie i camping | 350 lm, kolorowe tryby światła |
Którą wybrać? – czołówki Black Diamond
Wszystko zależy od tego, gdzie zamierzacie jej używać. Jeśli czołówka ma towarzyszyć podczas szybkich, wymagających aktywności, Megawatt daje największy zapas mocy. Na długie wyjścia w góry bardziej praktycznym wyborem będzie Storm+, a jeśli zależy Wam na prostszym i lżejszym rozwiązaniu – Storm.
Do trekkingu, biegania i codziennego outdooru lepiej sprawdzą się Spot lub Cosmo. Stella-R została z kolei stworzona z myślą o biwakowaniu i czasie spędzanym po zmroku w swoim lub też cudzym towarzystwie.
Nie zawsze potrzebujemy więc najmocniejszej czołówki. Ważniejsze jest to, żeby wybrać światło odpowiednie do tego, co właściwie zamierzamy robić.
Nowa kolekcja Black Diamond F26 trafi do sprzedaży już we wrześniu.
fot. Christian Adam





