W moim trzydziestokilkuletnim życiu miałam szczeście przemierzyć kilka krajów i kontynentów – od Nepalu, przez Japonię i Australię, po kraje byłego ZSRR – ale żadna z podróży nie była tak wymagająca logistycznie i organizacyjnie jak wyprawa do Patagonii, a szczególnie do jej chilijskiej części. Dlaczego? Wszystkiemu winna polityka ograniczenia ruchu turystycznego w parku Torres del Paine. Zanim – próbując zarezerwować nocleg na słynnym trekkingu – wpadniecie we frustrację i będziecie z dużym nasileniem wyrzucać z siebie słowa powszechnie uznane za obraźliwe, warto dowiedzieć się dlaczego tak się stało – ja osobiście żałuję, że zrobiłam pogłębiony research dopiero post factum 🙂 Patagonia – kraina geograficzna leżąca na terenie Argentyny i Chile. Kraina wiatru i kapryśnej pogody. Lodowców i niesamowitych formacji skalnych. Raj dla trekkerów, wspinaczy i fotografów. Marzenie wielu. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić, że jeszcze przed 1980 rokiem Park Narodowy Torres del Paine odwiedzało tylko 6 tysięcy turystów rocznie (dziś jest to około 260 tysięcy!). Dzika i egzotyczna, była poza turystycznym mainstreamem. Wszystko…