Wspinanie jest aktywnością dającą wielki wachlarz możliwości. Niesamowite jest, jaką można przejść drogę ewolucji – od wspinacza sportowego, po trudne przejścia skalne, aż po górskie wielowyciągówki i ich przejścia solo. Idea wspinania samotnego dojrzewała u mnie dosyć długo. Skały znajdujące się na Jurze stanowią doskonały poligon treningowy. To właśnie tutaj jeździłem samotnie na trudne drogi i projekty, patentując je na wędkę do stopnia 9a włącznie. Pojawiła się więc myśl, czemu nie spróbować tego samego w górach? W ten sposób z górną asekuracją przeszedłem najtrudniejszą drogę w Tatrach – Coronę 11-. Tamten dzień był dniem zupełnie wyjątkowym. Niesamowita przestrzeń, cisza zakłócana tylko przez smagający po twarzy wiatr daje ten moment, w którym można się zatrzymać i delektować otaczającym pięknem. Brak ludzi dawał wrażenie, że cała ściana należy tylko i wyłączne do mnie. Dlatego podjąłem decyzję by spróbować przejść samotnie drogę wielowyciągową i zanurzyć się w tym świecie. Wspinaczka z partnerem nie…