Nie mieliśmy ścianek wspinaczkowych, pięknej pogody, w skały jeździliśmy pociągiem. Powoli nabieraliśmy sportowego podejścia i w piaskowcu mogliśmy się mierzyć z najlepszymi. Rozmowa z Jindřichem Hudečkiem, znanym czeskim wspinaczem i alpinistą, założycielem sieci sklepów outdoorowych HUDYsport. Jindřich Hudeček to charyzmatyczny, energiczny facet. Z niesłabnącym entuzjazmem i młodzieńczą iskrą w oku, mówi o rozwoju wspinaczki sportowej w ukochanym piaskowcu, ambitnych przejściach solo, wyścigach motocyklowych i wyprawach w góry wysokie. W dzieciństwie w zasadzie byłeś skazany na wspinanie? Skałki miałem w Hřensku dziesięć metrów od domu[1]. W wieku siedmiu, ośmiu lat, chodziliśmy z kolegami w trudno dostępny, skalny teren. Zawody wygrywał ten, który wszedł najwyżej; tam, gdzie reszta już nie dała rady. Często mi się udawało. Czasem to były to miejsca III-IV, może nawet V, ale nie myśleliśmy o tym, jak o wspinaczce. Później zacząłem czytać książki przygodowe. Chciałem zostać podróżnikiem, kierowcą rajdowym i motocyklowym, a kiedy w moje ręce wpadły książki:…