Dla Górala bieganie w górach i spędzanie w nich możliwie jak najwięcej czasu jest tak samo w życiu ważne, jak oddychanie. Ale co zrobić, jeśli gór na horyzoncie brak, wokół jedynie błękit nieba i lazur morza, a termin górskiej setki po Spiszu zbliża się nieubłagalnie? Zostaje wówczas poruszanie się po wodzie. A dokładniej bieganie w kółko po helipadzie, jak wyraźnie pokazuje mój zapis śladu w Garminie. O tak, dosłownie pokazuje piękne spirale w prawo czy w lewo, w zależności od tego, jaki obiorę kierunek na lądowisku dla helikopterów. A kiedy dodatkowo statek płynie z prędkością 10 węzłów, ślad w GPS-ie upewnia Cię, że masz super moc i biegniesz po 3’/km! Natomiast najlepsza zabawa zaczyna się wtedy, kiedy pojawia się 5/8-metrowa fala pod kilem, a wiatr muska Cię prosto w twarz. Statkiem buja we wszystkich kierunkach, a na pokładzie rozpętuje się gra niczym rodeo. Podczas gdy inni cierpią na chorobę morską,…