Od Marynarza do Ultrasa

AUTOR: admin
O AUTORZE
CRAGmagazine
AUTOR: admin

Redakcja CRAG Magazine to zespół ludzi wielu pasji, ale wszystkich łączy jedna, uwielbienie i dążenie do przebywania na łonie natury. Wspinamy się, skiturujemy, jeździmy na rowerach wszelkiej maści, chodzimy po górach, podróżujemy, bushcraftujemy, biwakujemy, a potem chętnie dzielimy się tym z Wami.
Crag Sport
Jesteśmy młodą, dynamicznie rozwijającą się firmą, której celem jest dostarczanie najwyższej jakości produktów sportowych i turystycznych. Firma działa od 2013 r. jako wyłączny przedstawiciel marki Black Diamond na polskim rynku. W swoim portfolio gromadzimy szereg specjalistycznych marek outdoorowych, będących liderami w branży, związanych ze wspinaniem, aktywnościami górskimi i szeroko pojętym outdoorem.
LIFESTYLE  |   SPORT
09 lipca, 2018

Dla Górala bieganie w górach i spędzanie w nich możliwie jak najwięcej czasu jest tak samo w życiu ważne, jak oddychanie. Ale co zrobić, jeśli gór na horyzoncie brak, wokół jedynie błękit nieba i lazur morza, a termin górskiej setki po Spiszu zbliża się nieubłagalnie?

fot. arch. Sławek Dajema

Zostaje wówczas poruszanie się po wodzie. A dokładniej bieganie w kółko po helipadzie, jak wyraźnie pokazuje mój zapis śladu w Garminie. O tak, dosłownie pokazuje piękne spirale w prawo czy w lewo, w zależności od tego, jaki obiorę kierunek na lądowisku dla helikopterów. A kiedy dodatkowo statek płynie z prędkością 10 węzłów, ślad w GPS-ie upewnia Cię, że masz super moc i biegniesz po 3’/km!

Natomiast najlepsza zabawa zaczyna się wtedy, kiedy pojawia się 5/8-metrowa fala pod kilem, a wiatr muska Cię prosto w twarz. Statkiem buja we wszystkich kierunkach, a na pokładzie rozpętuje się gra niczym rodeo. Podczas gdy inni cierpią na chorobę morską, ja skupiony kręcę kółka… Muszę koordynować podbiegi i zbiegi jednocześnie, a te zmieniają się co kilka sekund. Dodatkowo pełne skupienie aby nie upaść, bo zaliczyć lot z helipadu w dół 10m to pestka! Pamiętam czasy, gdy pływając po Morzu Północnym podczas sztormu fala miała ponad 10m wysokości. Miałem wówczas chorobę morską, a moje zabawy na bieżni mechanicznej przyprawiały mnie o mdłości. Ciężko spać na koi, gdy wszystko się rusza, kawa w kubku nalana do polowy potrafi się wychlapać cała, a krzesła bez kółek potrafią jeździć od jednego rogu sali do drugiego. Jaki był mój szok, kiedy pewnego dnia będąc na bieżni mechanicznej, nagle z boku fala uderzyła w statek a ja natychmiast spadłem z bieżni… Rozwiniecie prędkości do 15km/h było wyzwaniem!

 fot. arch. Sławek Dajema

Ale wróćmy do biegania w dziwnych miejscach. Na statku biegam często jak chomik w swoim kółku. Otrzymałem nawet ksywę „Polish hamster” za bieganie na wodach Nigerii na padzie o średnicy 4 metrów. Bieganie w dzień przy 40 stopniach Celsjusza w zimie daje mocno w kość, trzeba więc uważać by sobie nie zrobić krzywdy. Zawsze można też biegać w nocy, kiedy temperatura jest o 10 stopni niższa, ale… no właśnie jest duże ALE… są piraci! Pewnego razu, nawet niedaleko, bo ok. 30 mil morskich od naszego statku, późnym wieczorem podpłynęli małą łódką z karabinami i porwali 4 marynarzy z transportowca, podczas gdy my nasłuchiwaliśmy radia. Tamtego dnia nikogo z czwórki porwanych Rosjan nie udało się uratować. Innym razem porwanie zdarzyło się w ciągu dnia, więc człowiek się osłuchał i oswoił z myślą, że i nas ktoś może nasłuchiwać.

Biegacze często w okresie zimy lubią dźwigać sztangi, ciężary. Fajna sprawa, jedynie wtedy gdy woda jest spokojna i rzeczywista waga sztangi z ciężarami wynosi tyle, ile wskazują napisy na odważnikach.

Jak widać z powyższych opisów bieganie na statku jest przygodą! Trening na pewno nie jest nudny, można ćwiczyć silną motywację, która jest tak kluczowa w bieganiu ponad 10 godzin. Dodatkowo, można zachować regularność treningów i wypracować makro okres treningowy.

Czasem zdarza się nam zacumować w porcie na dłużej. Jest wtedy szansa na biegowe zwiedzenie okolicy. W wielu z tych miejsc jestem być może pierwszy i ostatni raz w życiu, dlatego też mocno zapadają one w mojej pamięci, jak np. przepiękny 300km East Coast Trial w Nowej Fundlandii w Kanadzie. Widokowy, wyrzeźbiony w granicie, techniczny trial z dziewiczymi single trackami, gdzie biegnąc ok. 80km nie spotkałem nikogo. Udało mi się również zwiedzić niesamowite biegowe miejsca w Trynidadzie. Trenując w lesie bambusowym poznawałem dżunglę, co pewien czas natrafiając na pola marihuany, plantacje wanilii, drzewa kakaowca, sady drzew pomarańczowych, bananowców czy palm kokosowych. Mogłem zerwać owoce i uzupełnić zapasy energetyczne. Bieganie w lesie równikowym jest bardzo wymagające – temperatura ok. 30 stopni Celsjusza, a przy tym wilgotność 90% sprawia, że człowiek poci się od samego przebywania w takim miejscu. Co ciekawe, samych kropli potu nie widać, jednak odmoczone palce, ciężkie spodnie i nasiąknięta potem koszulka ważącą ponad 2kg wskazywały na niekomfortowe warunki. Wszystko jednak wynagradza wszechobecny śpiew kanarków, kolorowe krzykliwe ptactwo, które można spotkać w Krakowie w zoologicznym sklepie, bieganie wśród małp czy ,otaczającego mnie buszu. Zastanawiam się co by się stało, gdybym zgubił tracka w Garminie i musiał nocować w lesie.

Miejscowość Paamiut na zachownim wybrzeżu Grenlandii, fot. arch. Sławek Dajema

A więc czy można przygotować się do ultra biegając tylko na bieżni? Można! Bieżnia mechaniczna daje możliwości trenowania podbiegów – dlaczego nie trenować podbiegu o nachyleniu 18% przez 1-2h? Ktoś powie, że ciśnienie jest wysokie, bo mierzone na poziomie morza. Ma rację, ale jeśli jesteś w pomieszczeniu gdzie temperatura jest wysoka (35 stopni Celsjusza, słaba wentylacja) to można naprawdę wycisnąć z siebie dużo. Będąc na co dzień mężem i ojcem trójki dzieci, nie mam za dużo czasu na konkretny trening, zawsze jest pogoń za utraconym czasem podczas rejsu. Dlatego taki trening na bieżni jest w pełni wartościowy, a w domu zostaje tylko potrenowanie pracy stóp i techniki zbiegów. Motoryka, wytrzymałość i szybkość jest już wypracowana na statku. Dodatkowo, bardzo pomocny w treningu ultrasa jest trening głowy, a dzięki takim przeżyciom i warunkom jakich można doświadczyć w pracy na statku, trening jest na pewno bardzo wartościowy. Samo bieganie w kółko w upale po okręgu o 4-metrowej średnicy pozwala wyrobić mocny charakter, który nie pozwala nigdy zejść z trasy.

Sławek Dajema

Zobacz także

Test butów wspinaczkowych Method od Black Diamond
PRODUKTY  |   WSPINACZKA
20 września, 2022

W tym szaleństwie jest METHODa

PRZECZYTAJ
LIFESTYLE
03 grudnia, 2019

Nowy Patagonia biuletyn już jest!

PRZECZYTAJ
EKO
10 lipca, 2021

Love drzewo, Love las

PRZECZYTAJ
LIFESTYLE
24 lipca, 2019

Uff jak gorąco – globalne ocieplenie

PRZECZYTAJ