Piotrek, swoją przygodę ze wspinaczką zacząłeś bardzo wcześnie, bo w wieku 7 lat. Jak to się stało, że trafiłeś
w skały?
PIOTR SCHAB: Mój tata wspinał się odkąd pamiętam. Kiedy tylko mógł, jeździł w skały. Czasem zabierał całą rodzinkę ze sobą. My szliśmy na spacer, a on miał czas na wspinanie. Naturalnie zainteresowałem sie tym, co robi tata i szybko do niego dołączyłem.

Piotrek Schab, fot. Wojtek Kozakiewicz

Kiedy odkryłeś, że wspinanie to nie tylko hobby, ale przede wszystkim sposób na życie?
PIOTR SCHAB: Zimą 2016 roku spotkaliśmy się u mojego trenera. Postawił sprawę jasno – czas zacząć traktować wspinanie poważnie. Więc ruszyliśmy – szereg zmian, a wśród nich dieta, siłownia, treningi z fizjoterapeutką, zmiana podejścia mentalnego na bardziej profesjonalne. Wszystko wpłynęło pozytywnie na mój wspinaczkowy rozwój. Odpuściłem imprezy, alkohol piję sporadycznie, zmieniłem nawyki żywieniowe, podporządkowałem swoją codzienność pod wspinanie. Efekty widać było natychmiast.

Czy mógłbyś opowiedzieć o swoich osiągnięciach w karierze zawodniczej?
PIOTR SCHAB: Dotychczas bardzo mało startowałem w zawodach. Miałem jeden bardzo miły epizod w Chamonix podczas Pucharu Świata w 2017 roku, kiedy to zrobiłem obie drogi eliminacyjne, a wieczorem wspinałem się w półfinale przy dziesięciotysięcznej publiczności. Ostatecznie zakończyłem start na 13 pozycji i byłem z tego bardzo zadowolony. Chciałbym w przyszłości przygotować się pod cały sezon linowego Pucharu Świata – najpierw jednak pora na inne rzeczy, gdyż w dalszym ciągu mocniej ciągnie mnie w stronę skał.

Które z Twoich osiągnięć w skałach uważasz za swój największy sukces?
PIOTR SCHAB: Są dwie takie drogi. Biographie 9a+ oraz Fight or Flight 9b. Biographie to droga legenda, kawał historii. Kilkukrotnie mocno dała mi w kość, dlatego nabrałem do niej ogromnego respektu. Samo miejsce – Ceuse – stwarza wspaniałą otoczkę, a Biographie to linia idealna. Fight or Flight to pierwsza droga, dla której musiałem całkowicie zmienić swój styl wspinania – każdy ruch musiał być dopracowany do perfekcji, a także musiałem przyjąć inne tempo do wszytkich sekwencji. To droga, nad którą pracowałem najdłużej. Nakręciłem replikę u siebie na ścianie, pracowałem z fizjoterapeutką nad mobilnością pod konkretny ruch nogą – jednym słowem wariactwo.

Dlaczego zawsze wspinasz się w kolorowych shortach?
PIOTR SCHAB: Cenię sobie komfort, a w shortach jest największy. Plus w lecie można między wspinkami wskoczyć w nich do wody, na słońcu wysychają w moment. Dodatkowo, jeżeli mogą być kolorowe, to czemu nie?

Wspinałeś się w wielu miejscach w Europie, które z nich najbardziej lubisz odwiedzać?
PIOTR SCHAB: Najbardziej lubię podróżować do Hiszpanii. Klimat, język, ludzie, odpowiada mi tam dosłownie wszystko. Wspinanie w Katalonii jest świetne, czuje się jak u siebie. W promieniu 150 km masz dostęp do różnorodnych rejonów z drogami dla każdego, a w Lleidzie mieści się knajpa z najlepszą pizzą, jaką w życiu jadłem. To mój raj.

fot. Wojtek Kozakiewicz

Jesteś ostatnio bardzo aktywny. Znajdujesz czas by zaplanować swoją przyszłość?
PIOTR SCHAB: Nie wyobrażam sobie mojej przyszłości bez wspinania. Niedawno otworzyliśmy boulderownię CUBE w Krakowie. To ogromna zmiana, ale jestem z niej bardzo zadowolony. Oprócz tego zajmuję się trenowaniem innych wspinaczy. To wspaniałe uczucie, kiedy możesz podzielić się tym, co robisz najlepiej z drugą osobą. Każdy z moich podopiecznych mocno mnie motywuje, to pomaga mi nawet w moim treningu.

Jaki rodzaj wspinania jest najbliższy Twojemu sercu?
PIOTR SCHAB: Wszystko co w skałach. Najbardziej uświadamiam sobie, że kocham wspinanie podczas tych luźnych dni w skałach, kiedy wspinam się po relatywnie łatwiejszych drogach.

Jakie są twoje limity, czy czujesz że jeszcze wiele możesz osiągnąć we wspinaniu w skałach?
PIOTR SCHAB: Celuję wysoko, przygotowuję się teraz pod próby na Perfecto Mundo 9b+ w Margalefie. Wierzę, że jest to realny cel.

Czym się interesujesz poza wspinaniem?
PIOTR SCHAB: Piłka nożna i gastronomia. Lubię jeździć po Europie z moją dziewczyną i wybierać fajne, lokalne restauracje, czuję że dzięki temu lepiej poznaję inne kraje. Kiedy byłem młodszy grałem w piłkę nożną i zainteresowanie tym sportem zostało mi do dziś. Studiuję też logistykę międzynarodową, jednak nie wiążę z tą dziedziną przyszłości.

Trener Maciej Oczko oraz Magda Terlecka mieli duży wpływ na Twój rozwój. Czy mógłbyś zdradzić w jaki sposób pomogli Ci w karierze?
PIOTR SCHAB: Tak jak mówiłem wcześniej, Maciek dał mi impuls do zmiany, oprócz tego cały czas pomaga mi w treningu, wspólnie rozpisujemy kolejne cykle i przygotowujemy się do nowych celów. Magda ma ogromną wiedzę dotyczącą treningu, to bardzo inspirujące. Jest fizjoterapeutką, regularnie pracujemy żebym mógł działać na pełnych obrotach przez cały sezon.

fot. Wojtek Kozakiewicz

Jak według Ciebie wzbudzić zainteresowanie sponsorów? Czy masz jakąś radę dla osób chcących w przyszłości rozwijać swoją karierę?
PIOTR SCHAB: Moja rada to pozostać bliskim swoim ideałom, robić to, co robi się najlepiej i nie bać się przejąć inicjatywy nad swoją przyszłością.

 

Dziękujemy za rozmowę!

Comments are closed.