Jest młodą, dopiero wschodzącą gwiazdą polskiego wspinania, jednak już ma na swoim koncie nie łatwe przejścia! O kim mowa? Przedstawiamy Wam Wojtka Pełkę, zawodnika Evolv Teamu i krakowskiej Korony.
Kiedy i jak zacząłeś się wspinać?
Miałem wtedy chyba 8 lat. Pytałem ostatnio o to Wojtiego Jędrzejczyka, bo to z nim miałem pierwsze zajęcia w RENi-Sporcie, ale nie pamięta.
Co najbardziej lubisz we wspinaniu?
Klimat, tripy i eksplorację nowych rejonów.
Co najbardziej motywuje Cię do działania?
Perspektywa zrobienia projektu.
Jakie jest Twoje ulubione miejsce wspinaczkowe?
Oliana
Jaka droga wspinaczkowa sprawiła Ci najwięcej satysfakcji?
Chyba Mon Dieu w Olianie. Kiedy podniosłem poziom swojego OSa z 7b na 8a+, to było tylko pół stopnia mniej od mojej ówczesnej życiówki RP.
Jakie masz hobby poza wspinaniem?
Lubię mieszać (czyt. chemia, ale nie tylko ;))
Czy masz jakieś ukryte zdolności lub talenty?
Potrafię zapamiętać mnóstwo nieprzydatnych rzeczy, nazwisk, dat, ruchów na drodze, której nie próbowałem itp.
Kim chciałeś zostać w dzieciństwie?
Chyba księdzem. Kusiły mnie łatwe i wysokie zarobki 😛 Miałem dość racjonalne podejście do przyszłości.
Jeśli mógłbyś zmienić jedną rzecz w sobie, to co by to było?
Pewnie mógłbym mieszkać w Katalonii.
Opisz swój idealny dzień.
Wstaje o 8 rano. Hiszpańskie słoneczko przyjemnie grzeje, 18 stopni na termometrze. Kawa już wypłynęła z kawiarki, omlet nie wyleciał z patelni podczas przerzucania. Jedziemy w skały, a tam 50-metrowy, lekki przewis, który gładko przepuszcza wszystkich członków wyjazdu. Kończymy projekty, ale one się nie kończą, tak jak nowe drogi rozgrzewkowe. Wieczorem wracamy ze skałek. Na kolację makaron podany w jakiś smaczny sposób, potem partyjka Carcassone i idziemy spać.