O ile z Hiszpanią każdy ma jakieś skojarzenia, m.in. słońce, piaszczysta plaża, skały, morze, o tyle Kazachstan jest dla większości z nas niewiadomą, krajem egzotycznym, miejscem domysłów i stereotypów. Właśnie dlatego się tam wybrałem, żeby odkryć prawdziwy obraz tego kawałka świata, zobaczyć na własne oczy kilka cudów natury i przy okazji sprawdzić słynną gościnność Kazachów.

Kanion Szaryński

Kazachstan stoi na 9. miejscu na świecie pod względem powierzchni kraju. Szybko to zauważyłem planując transport z jednej części kraju do drugiej. Przejazd pociągiem z północy na południe może zająć od 20 do 30 godzin. Stare, rosyjskie pociągi kursujące na trasach Kazachstanu to prawdziwa gratka dla fanów kolei. Atmosfera jest iście rodzinna i przyjazna, niemal jak w rosyjskim pociągu dalekobieżnym. Nie rzadko byliśmy zapraszani do wspólnego ucztowania, gdzie współpodróżnicy częstowali nas regionalnymi smakołykami. Człowiek jest tu prawdziwie ciekawy drugiego człowieka. Zdecydowana większość rozmów z nowo poznanymi towarzyszami podróży zaczynała się od pytania: a dlaczego przyjechaliście akurat do Kazachstanu? Powodów jest wiele, między innymi dla takiej perły natury jak Wielkie Jezioro Ałmatyńskie, do którego bezpośrednio można dojechać jedynie samochodem. My jednak woleliśmy poznać na swojej drodze więcej ludzi i do połowy trasy pojechaliśmy autobusem miejskim, a resztę na stopa. To częsty środek transportu w Kazachstanie, choć w większości płatny! Samo jezioro jest wręcz schowane w górach, otoczone wierzchołkami gór Tien-Szan, które niczym ojcowskie ramiona chowają je w sobie. Jakby tego uroku było mało, prawdziwie turkusowa barwa jeziora wręcz hipnotyzuje, a wraz z ruchem słońca po niebie, mieni się niezliczoną ilością odcieni koloru niebieskiego. Całość tworzy krajobraz nie z tej ziemi.

Zbiornik Kapszagajski

Kazachstan jest jednym z tych krajów, które swym pięknem natury zaskakuje i zasługuje na uznanie. Prawie każdy z nas słyszał o Wielkim Kanionie w Stanach Zjednoczonych, ale kto słyszał o Kanionie Szaryńskim w Kazachstanie? Często nazywany Małym Bratem Wielkiego Kanionu w USA, położony na wschód od dawnej stolicy kraju – Ałma-Aty, niedaleko granicy z Chinami. Najprostszy sposób, żeby się tam dostać, z którego skorzystaliśmy również i my, to trzygodzinna jazda taksówką. To bardzo popularna i wbrew pozorom niedroga forma transportu w tej części świata. Docierając na miejsce rozpościera się przed nami widok, który… zapiera dech w piersiach. Według mnie całkiem nieprzypadkowo w górnej części kanionu spotkałem rodowitą Amerykankę, która odwiedziła już Wielki Kanion Kolorado. Scena wręcz jak z filmu, więc żal było jej nie wykorzystać. Od razu zapytałem: czy uważasz, że słuszne jest nazywanie tego kanionu Małym Bratem tego Wielkiego w Stanach? Odpowiedź była twierdząca, choć jak można było się spodziewać, to są po prostu inne doświadczenia, miejsca i przede wszystkim skała.

Góry, jezioro, kanion, to może jeszcze morze? To był kolejny punkt programu, którego chcieliśmy doświadczyć po kilku dniach spędzonych w upalnych temperaturach skalnych ścian kanionu. I tak pojechaliśmy nad zbiornik Kapszagajski, oddalany niecałe 80km od największego miasta kraju, liczącego 1,8 mln populacji – Ałma-aty. Ten sztuczny zbiornik powstał w latach 70’ ubiegłego wieku na rzece Ili. Przez miejscowych nazywany jest morzem, ten utworzony kurort „nadmorski” jest latem licznie odwiedzany przez mieszkańców Ałmaty, którzy pragną zaczerpnąć ochłody w najgorętszych miesiącach roku. Poza sezonem można tu spotkać wygłodniałe psy, konie puszczone samopas na plaży oraz pojedyncze osoby zażywające kąpieli. Wszelkie restauracje czy budki z jedzeniem są zamknięte na cztery spusty. Według zapewnień mieszkańców, w tym zbiorniku występuje bardzo wiele gatunków ryb, których nie spotkamy w innych miejscach kraju. O ile to było nam trudno zweryfikować, o tyle przestrzeń, cisza, spokój, piasek i woda pozwalają się prawdziwie odprężyć i zrozumieć, dlaczego miejsce to jest tak często odwiedzane w porze letniej. Tamtejsza przestrzeń jest tak olbrzymia, że każdy może znaleźć jej kawałek wyłącznie dla siebie.

Jezioro Ałmatyńskie

Rozmach. Tak w skrócie można opisać architekturę największego miasta północy kraju – Astany. Nazwa ta w języku kazachskim oznacza po prostu stolicę. Miasto, które od ponad 20 lat jest stolicą Kazachstanu potrafi zachwycić ilością, formą i rozwiązaniami zabudowań. Jako, że zwiedzanie miast cieszy mnie mniej niż przebywanie w naturze, wycieczkę po stolicy kraju odbyliśmy krótką, lecz treściwą, tak aby zobaczyć jej charakter. A ma ona skłonności by zachwycać, wprawiać w osłupienie i pokazywać cały swój ogrom, co wielokrotnie zresztą czyni. Budowle przytłaczają, są olbrzymie, niejednokrotnie są „naj” -większe, -wyższe w kraju czy w tym regionie świata.

Kazachowie są bardzo gościnni, ufni i chętnie pomagają. Wielokrotnie spotykaliśmy się z ich życzliwością i otwartością, w sytuacjach najmniej spodziewanych. Czasem po prostu byli ciekawi drugiej osoby, kiedy podchodzili zapytać skąd jesteśmy.

To tylko część z tego co Kazachstan ma do zaoferowania, a jest tego naprawdę wiele.

Podróż ta była dla mnie zdecydowanie dopiero początkiem, jeśli chodzi o poznawanie tego kraju.

Rafał Waluś

Comments are closed.