Są takie miejsca, nieskazitelne, odległe, odrobinę surowe, choć majestatyczne i romantyczne, będąc w których skupić się można na byciu tu i teraz, kontemplować ciszę i spokój oraz zachwycać się arktycznym krajobrazem. Należy do nich Laponia – uważana za siedzibę św. Mikołaja kraina, w której latem słońce świeci na okrągło, zimą z kolei nie wyłania się ponad horyzont, odsłaniając światła niesamowitego zjawiska zorzy polarnej. Kraina ta nie zna granic, bo leży na terenie aż 4 państw tuż w zasięgu koła podbiegunowego i jest domem dla Saamów, rdzennych jej mieszkańców. Nas przyciąga tutaj Kungsleden – pozostający wciąż jednym z najdzikszych szlaków długodystansowych w Europie.

Malowniczy, ponad 100 km odcinek szlaku Kungsleden między Abisko a Vakkotavare, fot. Mateusz Piotrowski

Królewski Szlak (King’s Trail), bo stąd pochodzi jego nazwa, swój początek bierze w Szwedzkiej części Laponii – w Abisko, kończy się zaś w Storilen i liczy łącznie niemal 800km. Szlak podzielony jest na dwie części, z których to ta Północna jest bardziej wymagająca, ale też i bardziej malownicza. Kungsleden przechodzi przez cztery parki narodowe: Abisko, Stora Sjöfallet, Sarek i Pieljekaise. Wiele punków „wejścia” oraz „wyjścia” ze szklaku umożliwia spędzenie chociażby kilku dni na wybranej sekcji. A uwierzcie nam, nie ma tutaj złego wyboru – każdy odcinek trasy zapewni nam fantastyczne wrażenia. Dodatkowo, od cywilizacji odcina nas powszechny brak zasięgu na trasie, dzięki czemu wędrując możemy doświadczyć niesamowitego kontaktu z naturą i pięknem przyrody.

Kilkudniową przygodę w rozległych krajobrazach dalekiej północy rozpoczynamy wysiadając na stacji kolejowej Abisko Turiststation. Dotrzeć do niej można bezpośrednim pociągiem ze Sztokholmu (Arctic Circle Train) bądź z Narwiku. Z marszu zakładamy plecak i ruszamy w kierunku dobrze oznaczonego szlaku. Już po kilkunastu metrach wkraczamy w oazę dzikiej skandynawskiej przyrody. Trasa prowadzi nas wśród zróżnicowanych krajobrazów tundry, od rozległych przestrzeni, po góry, jeziora, nieskończone rozlewiska czy torfowiska. Ścieżka bardzo często wiedzie po specjalnie ułożonych drewnianych kładkach, umożliwiając nam przemierzanie terenów bagiennych i podmokłych. Już pierwszego dnia spotykamy pasące się na łąkach renifery. Bardziej spostrzegawczy wypatrzeć mogą również inne dzikie zwierzęta zamieszkujące Laponię, m.in. wilka, niedźwiedzia czy rosomaka. I choć plecak zaczyna niewygodnie ciążyć już od pierwszych kilometrów, ta sielankowa kraina spokoju i dzikości motywuje do dalszej eksploracji. Niespiesznie mijamy niewielkie wioski Saamów, w których toczy się codzienne życie. Krystalicznie czyste powietrze towarzyszy nam od początku do końca. Podobnie woda, której zapasy można uzupełniać na bieżąco z mijanych po drodze niezliczonych strumieni.

Samotni wędrowcy czy też miłośnicy bardziej dzikich i ekstremalnych form rekreacji idealnie odnajdą się w terenie beztroskiego biwakowania pod tzw. chmurką, ponieważ szlak gwarantuje niezliczoną ilość nietuzinkowych miejsc do rozstawienia namiotu. Dla bardziej wygodnych trekerów przygotowana jest dobrze funkcjonująca baza noclegowa. W racjonalnych odległościach od siebie dostępne są przytulne schroniska górskie. Można nie tylko spędzić tam noc, ale również regularnie zaopatrzyć się w zapasy spożywcze bądź gaz, a nawet na koniec długiego wędrownego dnia zrelaksować się w saunie.

Chcąc zagubić się i jednocześnie odnaleźć w krajobrazie zielonych, pofałdowanych gór, otwartych przestrzeni, wrzosowisk czy pokrytych śniegiem szczytów, musisz wykazać się zadowalającą kondycją fizyczną i chęcią do wędrowania. Szlak nie jest wymagający technicznie, jest dobrze oznakowany, a mosty z łatwością poprowadzą Cię przez szybko płynące strumienie. Jedyną trudnością może okazać się codzienny dystans do pokonania, który wynosi średnio 20-25km, przy wadze noszonego plecaka 15-20kg. Wytrwałość wędrowców jest więc tutaj wynagradzana podwójnie.

fot. Mateusz Piotrowski

Laponia ma swój wyjątkowy smak. Skala krajobrazów jest tutaj niezwykła, a sceneria zapiera dech. Nie ma lepszego miejsca, by zahartować ciało i ducha, naładować wewnętrzne baterie, przeżyć przygodę w głuszy czy po prostu znaleźć się tak blisko nieskażonej natury.

Agnieszka Piotrowska

Comments are closed.