Jeżeli ludzkość nie zmniejszy emisji gazów cieplarnianych do atmosfery i temperatura na Ziemi będzie wzrastać tak, jak to się dzieje obecnie, klimat drastycznie się zmieni, a zjawiska pogodowe będą jeszcze bardziej ekstremalne. Huraganowe wiatry, trąby powietrzne, susze, powodzie, topniejące lodowce, kryzys niedostatku wody pitnej, masowe migracje z miejsc zbyt gorących do egzystencji, konflikty, chaos… to tylko początek.

Tu i teraz decyduje się przyszłość. Czy Ziemia będzie przyjaznym miejscem do życia dla naszych dzieci? Czy aby nie przeklną nas za to, że zdewastowaliśmy co się da, a ich pozostawiliśmy na łasce losu? Jeżeli pozwolimy na to, aby temperatura na Ziemi podniosła się o więcej niż 1,5 C w porównaniu do czasów sprzed ery industrialnej, to jest bardzo duża szansa, że w ten sposób unicestwimy się sami.

Dlaczego tak się dzieje? Antropocen, w którym teraz żyjemy to era, w której człowiek (ponoć myślący) w pogoni za dobrobytem, z próżności, bezrefleksyjnie i absolutnie podporządkowany konsumpcji, od przeszło stu lat wpompowuje do atmosfery ogromne ilości gazów cieplarnianych, a szczególnie dwutlenku węgla (CO2). W przeciągu ostatnich 25 lat działalność człowieka spowodowała, że do atmosfery dostało się tyle samo CO2, co od roku 1900… W tym momencie w atmosferze jest najwięcej dwutlenku węgla od wielu milionów lat i poziom ten bardzo szybko rośnie. To sprawia, że temperatura na Ziemi się podnosi. W dalszym etapie proces ten skutkować będzie przesunięciem linii brzegowych oraz powiększaniem obszarów pustynnych. Aby zatrzymać ten proces, należy do roku 2050 przestać emitować dwutlenek węgla do atmosfery. W praktyce oznacza to całkowite zaprzestanie wydobycia i spalania paliw kopalnych, jak węgiel, ropa i gaz. Niestety aktualnie paliwa kopalne to ponad 80% całości światowego miksu energetycznego.

Utrzymanie produkcji CO2 na obecnym poziomie spowoduje uruchomienie mechanizmów, które nie będą podlegać kontroli. Z materii organicznej zdeponowanej w morzach i na powierzchni Ziemi zaczną się uwalniać ogromne ilości gazów cieplarnianych. Oceany, które są teraz największym pochłaniaczem CO2 z atmosfery, są nim już prawie całkowicie wysycone i przyjdzie taki moment, że zamiast wchłaniać, będą go oddawać z powrotem do atmosfery. Jednocześnie, jak w samonapędzającej się spirali, wraz ze wzrostem temperatury na Ziemi, dochodzi do podgrzewania oceanów. Już dzisiaj możemy zaobserwować obumieranie raf koralowych i wszystkich organizmów czułych na wysokie stężenia CO2 oraz podwyższoną temperaturę wody.

Zbliża się katastrofa, a ludzie zachowują się jakby nic się nie działo. Nowy ajfon, wakacje na Mauritiusie, siedemnasta torebka do kolekcji, czy Wisła Kraków wykaraska się długów? Serio? Za kilkanaście lat temperatura na ziemi podniesie się do nieznośnych poziomów, stopnieją lodowce, wyschną rzeki, nadbrzeżne miasta zostaną zalane. Ale co tam, na razie jest fajnie i miło. Przecież lubisz lato. Do czasu. Cytując prof. Szymona Malinowskiego, klimatologa: „Globalne ocieplenie to nie wyjazd na wakacje w ciepłe kraje, a zmiana wszystkiego, co znajduje się wokół nas”.

Źródło: Greenpeace

Kiedyś to były zimy.

Moja córka Maja ma 10 lat. W piątek 15 marca 2019 roku wraz z kilkoma koleżankami z klubu, który same założyły (Antysmogowe Buntowniczki), nie pójdzie do szkoły i przyłączy się do setek tysięcy dzieci i nastolatków z 71 krajów na świecie. W ten sposób chcą zamanifestować swój sprzeciw wobec zaniechań działań rządów w sprawie zmian klimatu. Prawdopodobnie będą to najważniejsze wagary w jej życiu. Ten „Strajk klimatyczny” jest jak bunt dzieci przeciw ignorancji dorosłych. Dzieci głoszące hasła: „Oddajcie nam naszą przyszłość!”. Czy da się bardziej dosłownie wyrazić frustrację? Inspiracją do przeprowadzenia strajku klimatycznego są działania 15-letniej Szwedki Grety Thunberg, która od kilku miesięcy co piątek zamiast iść do szkoły, protestuje pod Parlamentem w Sztokholmie, aby zwrócić uwagę na problem zmian klimatu i zagrożeń jakie są z nimi związane. Protestuje, bo brak zdecydowanych działań ze strony polityków oznacza zniszczenie przyszłości naszych dzieci oraz zagrożenie dla naszej cywilizacji. Protestuje, bo nadszedł czas, żeby krzyczeć i zacząć działać. Niestety wciąż jest gros ludzi (w tym czołowi polscy politycy), którzy uważają, że problemu nie ma lub też nawet jeśli jest, to sam się rozwiąże. Jednak fakty są takie, że zmiany klimatu mają miejsce i są powodowane głównie przy udziale człowieka, zagrażając życiu na Ziemi. W tej sprawie osiągnięto konsensus naukowy i stwierdzono to ponad wszelką wątpliwość. Tak zakłada m.in. opublikowany niedawno raport IPCC (United Nations Intergovernmental Panel on Climate Change). Na świecie nie ma organizacji naukowej, która nie zgadzałaby się z tym raportem.

Nie Hokkaido a harakiri

Jak pisze Anna Sierpińska z portalu Nauka o klimacie: „Śnieżyce to nie dowód, że globalne ocieplenie się skończyło. Ocieplenie się bieguna północnego i okolicznych oceanów sprzyja sytuacjom, w których lodowate, arktyczne powietrze mogło częściej spływać nad leżące na południu lądy”. Stąd śnieg na Hawajach i w Egipcie. Stąd też gwałtowne śnieżyce w Ameryce Północnej. Pomyśl o tym, kiedy następnym razem podczas ataku śniegu lub mrozu będziesz wyśmiewał globalne ocieplenie.

Problem z wyjaśnianiem zmian klimatu polega na tym, że postępują one od dłuższego czasu. Coraz cieplejsze lata, coraz mniej śnieżne zimy, coraz silniejsze wiatry. Na razie zmiany przebiegają za mało dynamicznie, aby były zauważalne dla przeciętnego obserwatora (i jego portfela). Ktoś kiedyś ciekawie porównał, że to trochę tak jakby podgrzewać zmiennocieplną żabę w garnku. Powolny wzrost temperatury powoduje przyzwyczajenie oraz szereg procesów adaptacyjnych. Do momentu, kiedy będzie już za późno i żaba ugotuje się żywcem…

Homo Sapiens ma trudną do wyjaśnienia tendencję do samozagłady. Stworzyliśmy warunki idealne do katastrofy klimatycznej i samounicestwienia. Doprowadziliśmy do już nieodwracalnych zmian. Jak dotrzeć do świadomości człowieka i powstrzymać ten proces?

Jedyną drogą, która pozwoli zatrzymać tę kulę wymierzoną prosto w nasze serce jest odejście od wydobycia i spalania paliw kopalnych, a szczególnie węgla. I choć ciężko to sobie wyobrazić po wysłuchaniu przemówienia denialisty klimatycznego prezydenta Dudy na Szczycie Klimatycznym COP24 w Katowicach, kiedy wśród delegatów rządowych oraz działaczy ekologicznych z całego świata zapewniał, że Polska wunglem stała, stoi i stać będzie. Na szczęście Polska nie jest głównym emiterem CO2 na świecie, są nim Chiny, a prezydentem się bywa. Co nie zmienia faktu, że działania są konieczne tutaj i wszędzie, a czas ucieka. Transformacja energetyczna w kierunku odnawialnych źródeł energii już trwa. Niestety jeszcze nie u nas. Polski rząd jednym cięciem sprawił, że nie opłaca się produkować prądu z wiatraków lądowych, a w tym samym czasie do produkcji prądu zużywamy coraz więcej węgla. Kiedy Chiny, Niemcy, Wielka Brytania zapowiadają odejście od spalania węgla w przeciągu najbliższych lat, nasz premier zapowiada budowę nowych elektrowni węglowych. Polecam kubeł zimnej wody na głowę i opamiętanie się w porę. Jeżeli nic się nie zmieni, Polska będzie miała ogromy problem z cenami prądu i nie pomogą nawet dopłaty socjalne, aby uspokoić wzburzonego suwerena.

Źródło: Greenpeace

Światełko w tunelu

„Nasza sytuacja nie jest beznadziejna. Nie jesteśmy skazani na brnięcie w przegraną przyszłość (…). Rodzaj ludzki jest zdolny do niezwykłych posunięć adaptacyjnych – nie w sferze ewolucji biologicznej (…) ale kulturowej” – prof. David P. Barash. Miejmy nadzieję, że czerwone migające lampki ostrzegawcze przebiją się do świadomości osób decyzyjnych. Przestańmy się łudzić, że mega trendy pokierują nas nagle na bezpieczne wody, skoro na razie zaprowadziły nas na manowce.

Każdy z nas ma wpływ na rozwój sytuacji. Dokonując codziennie świadomych wyborów, mamy wpływ na zużycie paliw kopalnych, ilość i jakość produkowanej żywności, spowolnienie szaleństwa konsumpcjonizmu. Cytując przemówienie Grety Thunberg z grudnia ze Szczytu Klimatycznego w Katowicach: „Nigdy nie jesteś zbyt mały żeby coś zmienić!”.

Rozwiązaniem problemu z poziomu naszego kraju jest jak najszybsze odejście od węgla kamiennego w energetyce i przemyśle oraz efektywniejsze wykorzystanie odnawialnych źródeł energii, jak słońce i wiatr. Gospodarka skierowana na innowacje, rozwój lokalny, transport elektryczny, budownictwo zeroenergetyczne, sieci inteligentne. Może już czas zakończyć energetyczne średniowiecze w Polsce? Gotowi?

*15-letnia Greta Thunberg została nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla. Dostała również nagrodę Kobiety Roku w Szwecji.

Jola Sitarz-Wójcicka

Comments are closed.