Jak jest? Wydawać by się mogło, że o smogu wiemy już wszystko. W polskich mediach, ostatnimi laty, w okresach od października aż do kwietnia, słowo to jest odmieniane przez wszystkie przypadki. W kwietniu bierzemy głęboki oddech i zapominamy o problemie na czas lata i wczesnej jesieni. Jednak problem wraca, jak bumerang, wraz z nadejściem zimna. My Polacy węgiel mamy we krwi, i to dosłownie. Oddychanie polskim powietrzem jest równoznaczne z dożylnym przyjęciem mikroskopijnej wielkości pyłów zawieszonych PM2,5. Cząsteczki tych pyłów i znajdujące się na ich powierzchni metale ciężkie są tak małe, że przedostają się do pęcherzyków płucnych, a z nich do krwi. Jednak spalanie węgla oznacza nie tylko produkcję zanieczyszczeń takich jak pyły czy rakotwórczy benzopiren, ale także emisję dwutlenku węgla. Największym źródłem emisji CO2 nie są domy – tak jak w przypadku zanieczyszczeń „smogowych” – a elektrownie i elektrociepłownie węglowe. Betonowanie energetyki Aktualnie Ministrem Energii w Polsce jest Krzysztof Tchórzewski. W…