Wszystkim rządzi tu wiatr. Nadchodzi od pobliskiego Hornu. Jest wszechobecny i zawsze ma ostatnie słowo. Wielkie marzenia i całe wędkarskie doświadczenie potrafi zdmuchnąć, jak domek z kart. – Koniec świata! – babciny krzyk wyrywa mnie z absolutnej koncentracji. Wytropiony w nurcie rzeki pstrąg znika, a razem z nim emocje, które budowały magię tamtej chwili. Szybko odkryła ucieczkę dziesięciolatka z wędką nad pobliski potok. Nie pierwszą. Jej krzyk oznaczał koniec mojego świata, czyli zakaz opuszczania pokoju. Wiedziała, że ponownie ucieknę. To wakacyjne wspomnienie sprzed lat powraca w głowie, gdy za oknem samolotu pojawia się Punta Arenas – stolica regionu Magallanes, położonego najdalej na południe Chile. Zatem znów nawiałem! Pod wiatr Dla wędkarza muchowego południowa Patagonia to poważne wyzwanie. Wiatr gnie tu potężne pnie Leng, kruszy skały i piętrzy fale. Urywa drzwi w samochodach nieuważnych kierowców, zrzuca statki na mieliznę i zrywa dachy. Przeszyje na wskroś kiepskie ubranie i psychikę. Sprawdzi sprzęt…